o nas aktualności członkowie partnerzy Łomża powiat gminy architektura muzea
przyroda wędrówki agroturystyka hotele gastronomia urzędy fotogaleria mapa kontakt

LOKALNA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA ZIEMIA ŁOMŻYŃSKA z siedzibą w Drozdowie, ul. Główna 38, 18-421 Piątnica, e-mail: lot_ziemialomzynska@wp.pl; www.lotlomza.nazwa.pl
KRS 0000334332; R-200301215; NIP 718-210-58-07; konto: 96 2490 0005 0000 4500 2818 6656
Adres do korespondencji: Łomżyńskie Centrum Informacji Turystycznej, ul. Krzywe Koło 9, 18-400 Łomża,
tel. 86 216 70 50, 86 216 50 19, w. 44 lub: Andrzej Skarzyński - prezes Zarządu LOT ZŁ, ul. Senatorska 23, 18-400 Łomża, tel. 86 216 26 50, mob. 601 328 181, e-mail: bpskatur@poczta.onet.pl


 

 

PRZEWODNIK. ŁOMŻA I ZIEMIA ŁOMŻYŃSKA wydanie II internetowe uzupełnione 2016

 

ŁOMŻYŃSKI INFORMATOR KULTURALNY

 

BIULETYN INFORMACYJNY LOT ZŁ nr 1/3/2016

 

BIULETYN INFORMACYJNY LOT ZŁ nr 2/4/2016

 

Wieża ciśnień, amfiteatr przy ul. Zjazd i Hala Targowa z Łomży do Kontraktu Terytorialnego

Podpisany we wrześniu 2014 Kontrakt Terytorialnego dla województwa podlaskiego na lata 2014 – 2023 zawiera spis najważniejszych inwestycji w regionie na łączną kwotę 18,5 miliarda złotych.
W imieniu samorządu województwa z przedstawicielami rządu pospisywali go wówczas marszałek województwa Jarosław Dworzański oraz m.in. pochodzący z Łomży Jacek Piorunek, który był wówczas członkiem zarządu województwa.
Kontrakt zawiera listę priorytetowych inwestycji dla województwa. Wśród nich znalazły się m.in.: budowa S-8, odcinków Wyszków – Zambrów, Wiśniewo – Jeżewo, budowa S-61, od obwodnicy Augustowa do granicy państwa (w tym obwodnica Suwałk), oraz budowa S-61, od Ostrowi Mazowieckiej do obwodnicy Augustowa (w tym obwodnica Łomży) czyli trasy Via Baltica prowadzącej z Warszawy przez Łomżę do krajów nadbałtyckich.
Wśród „łomżyńskich” inwestycji w Kontrakcie jest też modernizacja linii kolejowych Łapy-Śniadowo-granica województwa oraz Śniadowo-Łomża (zapisano, że obie mają być remontowane za pieniądze z Regionalnego Programu Operacyjnego).
Dokument zawiera także listę przedsięwzięć warunkowych, których realizacja jest uzależniona między innymi od dostępności środków finansowych. Na niej znalazła się m.in. Podlaskie Centrum Innowacyjnych Technologii Sektora Rolno-Spożywczego (PC RS) wraz z Ośrodkiem badawczo-rozwojowym rolnictwa na obszarach wiejskich, które wspólnie planują stworzyć Państwowa Wyższa Szkoła Informatyki i Przedsiębiorczości w Łomży (na bazie istniejącego już Instytutu Technologii Żywności i Gastronomii PWSIiP) i Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Szepietowie. Wartość tej inwestycji szacowana jest na około 132 mln zł.

Teraz Ministerstwo Rozwoju do Kontraktu Terytorialnego chce dopisać inwestycje z zakresu ochrony dziedzictwa kulturowego i rozwoju zasobów kultury. Samorządy na ich zgłaszanie miały czas do 12. sierpnia. Łomża wysłała cztery wnioski na łączną kwotę 70 mln zł. To:
1. Wieża ciśnień jako element infrastruktury kulturalnej Łomży – wstępny, orientacyjny koszt zadania wynosi 16,92 mln zł.
2. Rozwój bazy kulturalno – zabytkowej Łomży (zadanie obejmuje przebudowę amfiteatru przy ul. Zjazd wraz z zagospodarowaniem terenu oraz kompleksową przebudowę Parku im. Jakuba Wagi) - wstępny, orientacyjny koszt zadania wynosi 13,2 mln zł.
3. Konserwacja i restauracja zabytkowego XIX-wiecznego drewnianego dworu z Brzózek wraz z otoczeniem i rekonstrukcja ruin zamku Kazimierza Wielkiego w Skansenie Kurpiowskim im. Adama Chętnika w Nowogrodzie – wstępny, orientacyjny koszt zadania wynosi 20,1 mln zł.
4. Przebudowa zabytkowej Hali Targowej na Halę Kultury w Łomży wraz z jej wyposażeniem i zagospodarowaniem terenu Starego Rynku – wstępny, orientacyjny koszt zadania wynosi 20,8 mln zł. (Ten miejski projekt kilka dni temu odpadł z konkursu o dofinansowanie ze środków Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podlaskiego, bo wniosek nie spłeniał wymogań.)

Łukasz Czech z ratusza podaje, że wszystkie przedsięwzięcia są na etapie koncepcji i pomysłów po przeprowadzonych wstępnych konsultacjach społecznych, dotyczących Programu Rozwoju Miasta Łomża.
- Na obecnym etapie jest jeszcze za wcześnie, aby mówić o szczegółach poszczególnych inwestycji - zastrzega.

 

Inscenizacja obrony Nowogrodu 28 sierpnia 2016 r.

Jak co roku w ostatnią niedzielę sierpnia warto odwiedzić Nowogród, gdzie przedstawiana jest od 2004 roku przez członków Grupy Rekonstrukcji Historycznej "Narew" i innych, zaprzyjaźnionych grup, inscenizacja obrony Nowogrodu, przedstawiająca epizody z tej bitwy. W tym roku po inscenizacji rozpocznie się rodzinny piknik.

Zadaniem inscenizacji walk o Nowogród jest przypominanie jej znaczenia i bohaterstwa obrońców Ojczyzny. Bitwa pod Nowogrodem z kampanii wrześniowej 1939 nie znalazła miejsca w powszechnie znanej historii II wojny światowej, choć to właśnie tu przez kilka dni polskie załogi broniły Narwi - jak to określali Niemcy - "z zażartą wściekłością".

Rekonstruowaną bitwę pod Nowogrodem stoczono między 8 a 10 września 1939 r. Wówczas Niemcy uderzyli na linię Narwi bronionej przez Samodzielną Grupę Operacyjną "Narew". Atak został odparty, ale oddziały hitlerowskie, wsparte tym razem artylerią, uderzyły ponownie. Doszło do walk w mieście, które opanowali Niemcy. Jeszcze tego samego dnia wojska polskie przeprowadziły udany kontratak i częściowo je odzyskały. Do kolejnych walk, których celem było całkowite wyparcie nieprzyjaciela z Nowogrodu, doszło 10 września. Zakończyły się one niepowodzeniem.

W ubiegłym roku niewątpliwą atrakcją było włączenie do inscenizacji samolotu, który latał nad polem bitwy. Jaką niespodziankę przygotowali na 28 sierpnia? Dowiemy się po rozpoczęciu inscenizacji czyli o godz. 14.00. Natomiast po jej zakończeniu, na terenach obok Hotelu Zbyszko, rozpocznie się piknik rodzinny.

Zaptraszamy - Lokalna Organizacja Turystyczna Ziemia Łomżyńska

 

 

Jubileuszowa Niedziela św. Rocha w Skansenie Kurpiowskim
im. Adama Chętnika w Nowogrodzie - 14.08.2016

 

Słynna folkowa Kapela Brodów była główną atrakcją niedzielnego XX jarmarku św. Rocha w Nowogrodzie, a jej występu słuchało kilkaset osób.
– Gramy tu pierwszy raz! – mówi Witek Broda. – Przejeżdżałem przez Nowogród, ale nigdy nie było czasu żeby tu zajrzeć, a to piękne miejsce, z tą Narwią tuż obok – cieszę się, że tu jesteśmy!
Odwiedzający skansen kurpiowski mogli też kupić rękodzieło i wyroby artystów ludowych, spróbować lokalnych specjałów oraz bawić się przy muzyce Kapeli Kurpiowskiej Gminy Łomża. Przelotne opady deszczu do godziny 16. kilkakrotnie dawały się we znaki uczestnikom imprezy, jednak nie zdołały poważnie zakłócić jej przebiegu, tym bardziej, że słońca również nie brakowało. Do skansenu tłumnie ściągali miejscowi i przyjezdni, zarówno z pobliskich, jak i znacznie dalszych miejscowości, takich jak Wrocław, Gdańsk, Dąbrowa Tarnowska czy Lublin, byli też turyści zagraniczni, np. z Niemiec a nawet Chin.

Dla przybyszów szczególną atrakcją były pokazy kunsztu garncarza, kowala, rzeźbiarza, bursztyniarza oraz wycinankarek, można było też samodzielnie ująć młot czy dłuto, albo wykonać gliniany garnek.
– Nasze dzieci oczywiście wiedzą, że kiedyś nie było tak, że po wszystko szło się do sklepu, a np. garnki czy narzędzia trzeba było zrobić, ale co innego opowieści,a co innego, jak zobaczą coś takiego na własne oczy, albo same spróbują! – podkreśla jedna z turystek.

 

Powiększ- kliknij na foto

Tekst: Wojciech Chamryk, Zdjęcia: Magdalena Ciecierska


Chętnie zwiedzano też skansenowe zabytki i wnętrza domostw oraz innych zabudowań, oblegano też stoiska, na których można było kupić najróżniejsze miody, sery, pieczywo, ciasta czy słodycze, ale szczególnym powodzeniem cieszyły się piwo kozicowe i pampuchy. Nabywców znajdowały też najróżniejsze ozdoby, wycinanki, hafty i koronki, bursztynowa biżuteria, rzeźby, wyroby ze słomy, drewna i wikliny oraz artystyczne przedmioty hand made codziennego użytku.
Czas uczestnikom imprezy umilała, występująca kilkakrotnie, kapela kurpiowska, prezentująca zarówno tradycyjne, jak i bardziej rozrywkowe utwory w opracowaniach na dwa głosy Janiny Nasiadko i basetlisty Ryszarda Motulewicza, akordeonisty Jana Suchodoły oraz nowych muzyków w składzie, trębacza Sylwestra Bednarczyka oraz akordeonisty Jerzego Sęka.
– Obecnie funkcjonujemy pod nazwą Kapeli Kurpiowskiej Gminy Łomża – mówi Jerzy Sęk. –
Niestety z przyczyn naturalnych ubyło dwóch bardzo ważnych dla zespołu muzyków (zmarli klarnecista Antoni Nasiadko i skrzypek Marek Żemek – red.), stąd zmiany w składzie i przejście do Gminnego Ośrodka Kultury, którego jestem dyrektorem. Gramy na podobnym poziomie co kiedyś, brakuje nam tylko klarnetu i takiego muzyka jak Tolek Nasiadko!
Ogromnym zainteresowaniem cieszył się występ Kapeli Brodów, prezentującej tradycyjną muzykę taneczną, np. porywająco zagrane polki, oberki, sztajerki, kujawiaki czy mazurki, głównie z regionu Mazowsza i Rzeszowszczyzny.
– To muzyki, których się nie usłyszy tak na co dzień – zauważa skrzypek i lider kapeli Witek Broda. – Może w programie drugim Polskiego Radia czy TVP Kultura, ale nie w telewizji, jest to więc kontakt słuchaczy z muzyką tradycyjną na żywo. Jest to nieocenione, bo Polacy zapomnieli już jak się grało, o swojej tradycji – lepiej znają tę z Nowego Jorku niż swoją, łomżyńską czy polską...
– To wspaniały zespół i cieszę się bardzo, że zagrali dziś w Nowogrodzie! – ocenia pani Agnieszka. – Są przecież gwiazdami największych festiwali czy imprez folkowych, zespół tworzą wspaniali muzycy – to była prawdziwa uczta dla uszu!
Zwolennicy aktywniejszego spędzania czasu też mieli sporo atrakcji do wyboru, a w grach i zabawach chętnie brali udział zarówno młodsi, jak i starsi – tylko na 6,5 m słup wspinali się wyłącznie dorośli, często z powodzeniem.
– Spotykamy się już po raz dwudziesty, a formuła jaką przed laty wymyśliliśmy sprawdziła się! – podkreśla kierownik skansenu Urszula Kuczyńska. – Proponujemy bardzo otwartą imprezę, gdzie przez osiem godzin dzieje się jednocześnie naprawdę bardzo dużo: występy kapel, gry i zabawy zręcznościowe dla dzieci oraz dorosłych, pokazy twórców ludowych i degustacja różnych potraw kurpiowskich. Jestem też zadowolona, że na nasze zaproszenie odpowiedziała Kapela Brodów, bo jest to znana kapela, istniejąca od 1992 roku i zajmująca ważne miejsce na polskiej scenie folkowej!

Wojciech Chamryk

 

film TUTAJ

Fotorelacja wkrótce

 

Mieszkańcy miasta oraz przyjezdni goście i turyści goszczący w Łomży, od 5 sierpnia br mogą w Galerii VENEDA podziwiać unikatową wystawę „Łomża w dokumencie archiwalnym”. Wystawa zainstalowana staraniem Lokalnej Organizacji Turystycznej Ziemi Łomżyńskiej i Łomżyńskiego Bractwa Historycznego oraz dzięki przychylności kierownictwa Galerii VENEDA, zajmuje w największej łomżyńskiej galerii handlowej prestiżowe miejsce wystawiennicze przy wejściu głównym.

Ekspozycja wystawowa została pierwotnie przygotowana przez Archiwum Państwowe w Białymstoku Oddział w Łomży przy współpracy z LOT ZŁ, z okazji 593. rocznicy nadania praw miejskich Łomży i wystawiona na Starym Rynku w Łomży. Zaprezentowane zostały na niej kopie cyfrowe ponad stu dokumentów pochodzących od początków XV wieku do II wojny światowej, których wyboru i kompozycji dokonali zawodowi łomżyńscy archiwiści: Danuta Bzura i Michał Kaczyński. Najstarsze udostępnione dokumenty pochodzą z Archiwum Głównego Akt Dawnych w Warszawie, zaś historię najnowszą Łomży pokazano w oparciu o dokumenty zgromadzone w archiwum łomżyńskim. Podstawowym przekazem tej niezwykłej lekcji historii było ukazanie mieszkańcom Łomży, a szczególnie młodzieży szkolnej szerokiego wyboru archiwaliów związanych na przestrzeni wieków z Łomżą i propagowanie związanej z tymi archiwaliami wiedzy historycznej.
Na wystawie można aktualnie między innymi zobaczyć:
– kopię dokumentu z 1416 roku, wystawionego przez księcia Janusza I rudnikowi Janowi z Przasnysza, nadającego mu 10 włók miary chełmińskiej nad rzeką Skrdą,
– kopię z 1584r pierwszej strony praw miejskich Łomży z 15 czerwca 1418r,
– plan miasta z 1879r,
– zdjęcia obozu internowanych legionistów w Łomży z 1918 roku,
– zdjęcia i informacje o powstaniu Szkoły Handlowej,
– kopie zdjęć i dokumentów z różnych okresów naszego miasta.
Lokalna Organizacja Turystyczna Ziemi Łomżyńskiej oraz Łomżyńskie Bractwo Historyczne, serdecznie zapraszają ogól mieszkańców oraz przyjezdnych gości do obejrzenia tej fascynującej retrospekcji dziejów Łomży.

Organizatorzy wyrażają podziękowania instytucjom i osobom fizycznym, dzięki których życzliwości i pomocy możliwa była realizacja ekspozycji historycznej, w tym: kierownictwu Galerii VENEDA, kierownictwu Archiwum Państwowego w Białymstoku Oddział w Łomży, Dariuszowi i Henrykowi Sierzputowskim oraz Tadeuszowi Baczewskiemu.

/oprac. Wojciech Winko – kurator wystawy/

 

 

powiększ: kliknij na foto

 

XXIII MIĘDZYNARODOWY FESTIWAL MUZYCZNE DNI DROZDOWO-ŁOMŻA 2016 (1.07.-10.07)

Wielką galą w Muzeum Przyrody w Drozdowie zakończył się w niedzielę 10 lipca br. 23. Festiwal Muzyczne Dni Drozdowo-Łomża 2016. Kilkadziesiąt samochodów osobowych, specjalny autobus MPK Łomża i kilkaset osób mimo kapryśnej pogody, towarzyszyłom artystom. Wielkie dzięki dla p. Jacka Szymańskiego i towrzyszących jemu artystom. Dziękujemy, zapraszamy w przyszłym roku.


 

Fotografie dzięki uprzejmości portalu http://www.mylomza.pl/

 

Bursztyn z kraju i ze świata w Łomży

 


– To nieprawda, że bursztyn jest tylko w Łomży – mówił dyrektor Muzeum Północno-Mazowieckiego Jerzy Jastrzębski, otwierając wystawę czasową „Bursztyn Polska i świat”.
 Składające się na nią unikalne bursztyny z całego świata pochodzą z bogatych zbiorów Muzeum Ziemi Polskiej Akademii Nauk w Warszawie.
 – Fakt, że jesteśmy w Łomży jest ważny i dla nas niezwykle radosny, albowiem nasz Dział Bursztynu, który nadal cieszy się największym zbiorem bursztynu w Polsce, zapoczątkował swoje istnienie dzięki Adamowi Chętnikowi! – podkreślał Ryszard Szczęsny, dyrektor Muzeum Ziemi.

 

Fot; Muzeum Północno-Mazowieckie w Łomży

Duże foto - kliknij na obrazek

Wideo - kliknij tutaj


Jedną z autorek wystawy jest geolog prof. dr hab. Barbara Kosmowska-Ceranowicz, autorytet w tej dziedzinie, współpracująca przed laty z Adamem Chętnikiem.
W grudniu ubiegłego roku otwarto w Muzeum Północno-Mazowieckim wystawę stałą „Bursztyn w dorzeczu Narwi”, kontynuację istniejącej z przerwami od 1950 roku  pierwszej w Polsce wystawy bursztynu powstałej z inicjatywy Adama Chętnika. W przededniu kolejnej łomżyńskiej edycji Nocy Muzeów dopełniono ją czasową ekspozycją, prezentującą inne spojrzenie na bursztyn. 
– To jedna z największych wystaw czasowych bursztynu w Polsce, o ile nie największa! – podkreśla Katarzyna Kwiatkowska, kierownik Działu Bursztynu Muzeum Ziemi. – Chcieliśmy pokazać, że bursztyn występuje nie tylko w Polsce, bursztyn jako określenie nie dotyczy tylko tego co znamy, np. bursztynu bałtyckiego, ale jest to każda żywica kopalna. Mamy więc bursztyny dominikańskie, meksykańskie, z Indonezji, Libanu, chcieliśmy też pokazać piękno bursztynu, czyli to wszystko, co się z niego robi. 
Dlatego więc na wystawie, obok form naturalnych bursztynu, inkluzji roślinnych i zwierzęcych można też oglądać biżuterię, różnego rodzaju ozdoby, najrozmaitsze imitacje bursztynu, np. ze szkła oraz używanego w medycynie i kosmetyce, jak olejki o zapachu bursztynowym czy nalewki na nim bazujące, nie brakuje też wyczerpujących informacji o jego genezie i występowaniu.
– Pierwszy raz jest tak, że jest taka duża przestrzeń na wystawę – mówi Barbara Kosmowska-Ceranowicz. – W Warszawie mamy bardzo kiepskie możliwości, bo tam wystawa stała jest na 27 metrach, a zbiory sięgają w tej chwili prawie 27 tysięcy numerów inwentarzowych, przy czym część z nich składa się z większej ilości elementów, więc trzeba doliczyć jakieś pięć tysięcy sztuk. 
Prof. Kosmowska-Ceranowicz zaczynała pracować pod kierunkiem Adama Chętnika i to właśnie pod wpływem wybitnego etnografa i muzealnika zdobywała pierwsze doświadczenia zawodowe. 
– Znałam Adama Chętnika, dlatego otwarcie tej wystawy w Łomży ma dla mnie ogromne znaczenie! – mówi Barbara Kosmowska-Ceranowicz. – On pracował w Muzeum Ziemi od 1951 do 1958 roku, a ja zaczęłam tam pracę w 1956. Wiedziałam doskonale, że zbiór, który zebrał – około czterech tysięcy okazów – powstał w tym czasie; potem kierownikiem była pani Zalewska, a od 1973 roku ja i dla mnie była to zawsze kontynuacja pracy Adama Chętnika. To cudowne, że cały świat podąża naszym śladem i wciąż zachwyca się bursztynem. Potrwa to tak długo, póki będzie on skrywać przed nami jakieś tajemnice, póki nie wiemy o nim wszystkiego. 
– Okazuje się, że po 55 latach od otwarcia przez Adama Chętnika naszej pierwszej wystawy, mamy największą wystawę czasową bursztynu w Polsce – podkreśla dyr. Jerzy Jastrzębski. – Uzupełnia się ona z naszą wystawą stałą „Bursztyn w dorzeczu Narwi”, która dostała właśnie główną nagrodę w konkursie na najciekawsze muzealne wydarzenie roku 2015 w regionie podlaskim w kategorii wystawa!

Wojciech Chamryk, www.4lomza.pl

 

Główna nagroda dla wystawy stałej bursztynu

W XIV edycji Konkursu „NA NAJCIEKAWSZE WYDARZENIE MUZEALNE 2015 ROKU W REGIONIE PODLASKIM”, organizowanego przez Oddział Podlaski Stowarzyszenia Muzealników Polskich, I nagrodą w kategorii WYSTAWA uhonorowano ekspozycję stałą Muzeum Północno-Mazowieckiego w Łomży„BURSZTYN W DORZECZU NARWI”, której autorem jest Jerzy Jastrzębski, dyrektor muzeum. Na Konkurs wpłynęło 14 zgłoszeń, w kategorii: WYSTAWA – 8, w kategorii WYDARZENIE POZAWYSTAWIENNICZE – 4 oraz w kategorii WYDAWNICTWO – 2. Jury Konkursu przyznało łącznie 4 nagrody i 3 wyróżnienia oraz 2 dyplomy gratulacyjne. Uroczyste wręczenie muzealnych laurów odbędzie się 16 maja 2016 roku w Muzeum Przyrodniczo-Leśnym Białowieskiego Parku Narodowego w Białowieży, w czasie obchodów „Dnia Muzealnika”.

 

 

 

Muzeum Przyrody w Drozdowie zaprasza na wystawę fotograficzną
„Żurawie nie znają granic”

Wystawa przybliża życie żurawi, ich wędrówki, biologię lęgową, noclegowiska i żerowiska,
a także główne problemy ochrony tych ptaków. Ekspozycję tworzy kilkadziesiąt barwnych fotogramów wysokiej jakości połączonych z mapami i tablicami informacyjnymi.
Zdjęcia są wykonane przez polskich fotografików-przyrodników znanych w Polsce i na świecie: Waldemara Bzurę, Ryszarda Czerwińskiego, Ireneusza Dziugieła, Huberta Jasionowskiego oraz Grzegorza i Tomasza Kłosowskich

 

 

Program „Cudze chwalicie - swego nie znacie"

W ramach programów edukacyjnych prezes Zarządu LOT ZŁ A. Skarzyński spotkał się z młodzież Szkoły Podstawowej w Podgórzu, która obchodziła niedawno 90. lecie istnienia. Spotkanie odbyło się w ramach programu „Cudze chwalicie - swego nie znacie”.
Wyświetlony został film w ramach cyklu „Wędrówki doliną Narwi”, zrealizowany przez Telewizje Polską Oddział Białystok przy współpracy Lokalnej Organizacji Turystycznej Ziemia łomżyńska. Przedstawiono w nim atrakcje turystyczno-historyczne Łomży tj. katedrę z XVI w. z katakumbami oraz zabytkowe obiekty znajdujące się na ul. Dwornej, jak budynek sądu (dawna Kasa Przemysłowców Łomżyńskich), Kredyt Bank,  (poprzednio NBP – dawny Rosyjski Bank Państwa),  bank BGŻ BNP Paribas, pl. Jana Pawła II – Wyższe Semswego nie znacie”inarium Duchowne dawna siedziba gubernatora Guberni Łomżyńskiej, kościół rektoralny pw. dawna cerkiew, (dawny pl. Soborny, od 1917 r. pl. Sienkiewicza), ul. Sienkiewicza 10 z kamienicą Śledziewskich pięknie odrestaurowaną po pożarze.
Zespół zabytkowych cmentarzy przy ul. Mikołaja Kopernika
Omawiane były również początki Łomży, grodzisko Bony, oraz wzg. św. Wawrzyńca, stanowiące pierwszą lokalizację miasta.
Ze względu na duże zainteresowanie młodzieży pokazano również film o fortach piątnickich.
Podobne spotkania promujące historię, zabytki i walory przyrodnicze ziemi łomżyńskiej będą organizowane również innych szkołach powiatu łomżyńskiego.
Andrzej Skarzyński

 

Odbudujmy dawną Łomżę!
Łomża historią stoi. Obecnie żyjemy w czasach, w których nie musimy zmagać się z wojną. Kiedyś, niestety, widok zburzonych miejsc był dla mieszkańców na porządku dziennym. A gdyby tak mieć wehikuł czasu i cofnąć się do kilkudziesięciu lat wstecz? Co byśmy wtedy zobaczyli? Jak wyglądałaby rekonstrukcja zniszczonych obiektów? Tego zadania, w wersji wirtualnej, podjął się Zbigniew Parzych, twórca projektu „Odbudujmy dawną Łomżę”.
Zadanie nie należy do najłatwiejszych. Odtworzenie miejsc, których już nie ma wymaga wiedzy historycznej i przede wszystkim mnóstwa pracy. Zwłaszcza dostęp do materiałów obrazujących Łomżę z dawnych lat wydaje się istotną przeszkodą. Ale dla chcącego nic trudnego. Autor spędził godziny przeszukując archiwa i wyszukując dane, które mogłyby mu pomóc zrekonstruować wirtualnie przedwojenne miasto. Głównym źródłem stały się zdjęcia, plany i mapy.
Pasja Pana Zbigniewa narodziła się wiele lat temu, jednak życie ułożyło mu scenariusz, który pozwolił zająć się projektem dopiero po latach.
- Na początku była książka Winiarskiego, w której wspominał o budynku szkoły, przejściach podziemnych pod ulicami, życiu w Łomży pod zaborami. Zacząłem szukać informacji historycznych, starych zdjęć, pocztówek, rozmawiałem z osobami starszymi, które pamiętały czasy przedwojenne. Pierwsze pomysły to były porównania fotograficzne - Łomża dziś i dawniej, zdjęcia zrobione z tej samej perspektywy. Udało mi się dotrzeć do ogromnej ilości zdjęć, z archiwów i zbiorów prywatnych. W latach 90. przeniosłem się do Niemiec, to spowolniło prace badawcze, wręcz zastopowało. Po kilku latach pracy przeniosłem się na południe Hiszpanii, gdzie mieszkam do tej pory. Cały materiał pojechał ze mną i czekał, żeby nadać mu właściwy kształt. Najlepszym rozwiązaniem wydała się wirtualna odbudowa – mówi nam Pan Zbigniew.
Dzięki zastosowaniu techniki 3D pewne miejsca pokazane są z dowolnego punktu, także z lotu ptaka. - Aby zrobić to dobrze, potrzeba dużo czasu na każdy obiekt, całe rozpoznanie informacyjne, historyczne i wizualne, porównywanie na bieżąco efektu ze starymi zdjęciami – dodaje autor.
Najwięcej pracy twórca poświęcił w 2014 roku. Powstało wtedy wiele pełnych lub częściowych szkiców obrazujących kluczowe punkty przedwojennej Łomży. Wirtualne odnowienie przeżyły miejsca takie, jak m.in. piekarnia na ul. Zielonej, kino Mirage, więzienia w al. Legionów i na ul. Wiejskiej oraz Wielka Synagoga na ul. Giełczyńskiej.
 W tej chwili, w związku z działaniami zawodowymi, Zbigniew Parzych poświęca mniej czasu na prace projektowe. Nie oznacza to jednak zawieszenia pomysłu; jest on dalej kontynuowany. Mnóstwo czasu zajmuje zbieranie danych historycznych, porządkowanie gotowych materiałów, bez których nie rozpocznie się dalszej, pełnej rekonstrukcji. W planie są oczywiście nowe obiekty.
Projekt w wersji ostatecznej zakłada szczegółową rekonstrukcję przedwojennej Łomży, tak, aby zobaczyć to samo, co na przedwojennych zdjęciach. Finalnie, powstanie model 3D, w którym będzie można dokonać wirtualnego spaceru po ulicach.
- Efekt ze wszystkimi szczegółami, ze światłem naturalnym, cieniami będzie odpowiadać dokładnym widokom z tych przedwojennych zdjęć – zapewnia Pan Zbigniew.
Wcześniejsze prace można znaleźć na fanpage’u projektu: https://www.facebook.com/odbudujmy.dawna.lomze

 

 

HISTORIA ŁOMŻYŃSKICH ŻYDÓW
Dzieje diaspory żydowskiej w Łomży w latach 1494-1942 uczestnikom wszechnicy łomżyńskiego oddziału Towarzystwa Uniwersytetów Ludowych oraz miłośnikom historii, przybliżył Adam Sokołowski z Muzeum Północno-Mazowieckiego. Sam też poznał nieznane dotąd relacje naocznych świadków tamtych oraz późniejszych wydarzeń.
– Miałam wtedy już 11 lat – wspomina likwidację łomżyńskiego getta Irena Jegier, obecnie Wagner. – Widziałam to wszystko, bo pochowaliśmy się w zboża na Górce Głodówce i Żydzi w tym czasie byli wypędzani ze swoich ulic. Pamiętam też, jak potem z innymi dziećmi chodziliśmy oglądać powieszonego Polaka, bo niektórzy zaczęli kraść w getcie i dzisiaj te wspomnienia wróciły!
Comiesięczne spotkania tulowskiej wszechnicy dla wszystkich, koncentrują się na poznawaniu historii i kultury Łomży i jej okolic, dlatego dwugodzinny i ilustrowany archiwalnymi zdjęciami wykład historyka Adama Sokołowskiego spotkał się ze sporym zainteresowaniem słuchaczy.  
– Jest problem ze źródłami – nie kryje Adam Sokołowski. – Tłumaczenie „Księgi pamięci gminy Łomża” daje jednak pewną nadzieję, że będziemy mogli poznać tę historię od środka i dowiedzieć się trochę więcej. Problemem jest tu jednak, że oni często nie podają konkretnych faktów, będą więc trudności z weryfikacją ich wizji przeszłości i naniesieniem jej na to, co już znamy. 
Niepodważalne fakty są takie, że pierwsza wzmianka o łomżyńskich Żydach pochodzi z 1494 roku i to właśnie ta data stała się punktem wyjścia dla historyka do opowieści o prawie 450 latach ich  obecności nad Narwią, chociaż jest wielce prawdopodobne, że mieszkali tu już wcześniej. 
Czasy Łomży książęcej (1418-1526), miasta królewskiego (1526-1795), zaboru pruskiego (1794-1807), Księstwa Warszawskiego (1807-1815), Królestwa Polskiego (1815-1866) i gubernialnego zaboru rosyjskiego (1867-1915) i lat do wybuchu II wojny światowej pokazują stopniowy wzrost liczebności i znaczenia ludności żydowskiej. Chociaż dotykały ją liczne zakazy osiedlania się czy inne represje, to już w roku 1809 w Łomży mieszkały 72 rodziny żydowskie, w tym cztery kupieckie, a w niecałe 50 lat później było ich dokładnie 2608 osób. Rozwój diaspory żydowskiej wiązał się w powstaniem gminy w roku 1826, zgodą na  osiedlanie się na terenie całego miasta trzy lata później i włączeniem Rybak w obręb miasta po kolejnych trzech latach. Żydzi wykonywali często zarezerwowane dla siebie zawody, będąc nie tylko kupcami, ale też czapnikami, złotnikami, jubilerami, furmanami, tragarzami czy szmaciarzami. Niektórzy asymilowali się też z Polakami, brali udział w powstańczych zrywach 1831 i 1863 roku, nierzadko zaś, jak np. Izrael Chonczak, oddawali za nie życie. W Łomży działali też w tym czasie prekursor syjonizmu Dawid Jakub Jeleń czy w latach międzywojnia  właściciel tartaku, społecznik i socjaldemokrata Motel Biały, zaś pierwsza rada miasta po odzyskaniu niepodległości składał się w sporej części z przedstawicieli liczącej wówczas, z powodu napływu uchodźców, około 60 % ogółu mieszkańców Łomży, diaspory żydowskiej. Miała ona wtedy do dyspozycji dość rozbudowaną infrastrukturę, z wielką synagogą, nowym cmentarzem użytkowanym od 1892 roku, szkolnictwem, przedszkolem, domem sierot, zakładami przemysłowymi jak odlewnia i fabryka maszyn rolniczych Mendla Orłowskiego, szpitalem (gdzie leczono też Polaków), towarzystwami i klubami sportowymi czy nawet prasą.  
I chociaż przed wybuchem wojny nie brakowało wystąpień antysemickich jak zbezczeszczenie cmentarza w 1938 roku, to wtedy ludność żydowska stanowiła aż 38,3 % mieszkańców Łomży. 
Większość z nich straciła życie już po wkroczeniu Niemców w 1941 roku, wielu zabił tyfus w założonym w sierpniu tego roku getcie, a pozostałe przy życiu około siedmiu tysięcy w 1942 roku trafiło do obozu przejściowego w Zambrowie, skąd wywieziono ich do obozów zagłady.  
Przeżyli nieliczni, którzy upamiętnili pomordowanych w „Yizkor book” – „Księdze pamięci gminy Łomża”, a gdy niekiedy odwiedzali Łomżę, natykali się na zdewastowane nagrobki. 
– Po przyjeździe do Łomży do pracy sama widziałam, jak rozkradano na tych cmentarzach macewy, które używano później przy fundamentach! – wspomina z oburzeniem 86-letnia emerytowana nauczycielka Zofia Tyszka. – Kiedy pytałam dlaczego to robią, nawet nie umieli odpowiedzieć... 
– Nie sądzę, żebyśmy ustalili i odkryli wszystko w pełni – ocenia Adam Sokołowski. – Pewne procesy są nieodwracalne: była zagłada w czasie II wojny światowej, a kolejne pokolenia odchodzą. Nadzieję dają informacje, że to co jest w „Księdze...”, jest to tylko część materiałów, bo wiele z nich napłynęło już po jej wydaniu, o czym pisał wiele lat temu w „Kontaktach” Jom-Tow Lewiński. Apeluję też do świadków tamtych wydarzeń czy osób posiadających archiwalne dokumenty lub zdjęcia o zgłaszanie się do Muzeum Północno-Mazowieckiego – spiszemy ich relacje, wykonamy kopie materiałów, aby to upamiętnić póki jeszcze można! 

Wojciech Chamryk (www.4lomza.pl)

 

 

Bursztyn w dorzeczu Narwi i w łomżyńskim muzeum
Wyczekiwaną od lat wystawę stałą „Bursztyn w dorzeczu Narwi” otwarto w Muzeum Północno-Mazowieckim w Łomży. To poszerzona o nowe eksponaty i wzbogacona o multimedia kontynuacja pierwszej w Polsce wystawy bursztynu powstałej z inicjatywy Adama Chętnika w 1950 roku, z której łomżyńskie muzeum słynęło nie tylko w Polsce.
– Tak się jakoś składało przez wiele lat, że to była nasza jedyna wystawa stała, utożsamiano nas z bursztynem, jechano do Łomży, żeby go zobaczyć – mówi dyrektor muzeum Jerzy Jastrzębski.
– Czekałem na otwarcie tej wystawy, bo bursztyn jest przecież takim wyznacznikiem tego regionu – dodaje Zdzisław Bziukiewicz, bursztyniarz i współtwórca Muzeum Kurpiowskiego w Wachu. – Obecnie promuje się wycinankę, ale faktycznie to bursztyn towarzyszył Kurpiom od wieków, a nie ona!
(http://www.muzeum.kurpie.com.pl)

 

 

Utworzenie przez  Adama Chętnika, dwa lata po zakończeniu II wojny światowej, działu bursztynu w łomżyńskim muzeum zaowocowało wkrótce otwarciem najsłynniejszej wystawy stałej w dziejach  łomżyńskiej placówki. Była ona stale powiększana i eksponowana we wszystkich siedzibach muzeum.
– Ta wystawa miała swoje lepsze i gorsze czasy – mówi Jerzy Jastrzębski. – Był okres, kiedy nie funkcjonowała z powodu kradzieży na ul. Sadowej, do 2006 roku była na ul. Krzywe Koło, a po zakończeniu remontu obecnej siedziby i przygotowaniu jej w odnowionej wersji znowu możemy ją oglądać!
Nowa odsłona wystawy - wizytówki łomżyńskiego muzeum wpisuje się w cykl jej ekspozycji kurpiowskich, sąsiadując z prezentacją „Osóbek”, to jest kapliczek i przydrożnych krzyży.
Nie brakuje na niej eksponatów sprzed lat, w tym pochodzących z XIX wieku, uzupełnionych nowszymi nabytkami, stąd duży przekrój najróżniejszych wyrobów: przedmiotów codziennego użytku, dewocjonaliów, ozdób i biżuterii, w tym niezwykle efektownych korali.
– Mam ogromną satysfakcję, że widzę tu zrobiony przeze mnie ten największy sznur korali, kupiony do muzeum ponad 20 lat temu – mówi Zdzisław Bziukiewicz. – Sporo jest też w zbiorach muzealnych dzieł naszej rodziny, bo moi rodzice też zajmowali się obróbką bursztynu i często te wyroby, to były wyroby wspólne: ktoś obrabiał korale, ktoś inny składał cały naszyjnik.
O tym, że tradycje w rodzinie państwa Laury i Zdzisława wciąż przechodzą z pokolenia na pokolenie przekonywali ich synowie, Piotr i Paweł, demonstrujący obrabianie bursztynu. Narzędzia do jego ręcznej obróbki można też obejrzeć na wystawie, podobnie jak takie służące do poszukiwania i kopania bursztynu. Można też zapoznać się z różnymi rodzajami ziemi bursztynowej, surowcem do obróbki w postaci większych lub mniejszych brył oraz nietypowymi bursztynami, zawierającymi tzw. inkluzje, z kurpiowska zwane „wścibkami”, powstałymi kiedy np. owad został zatopiony przed wiekami w żywicy ściekającej po drzewie.
– Ta ekspozycja różni się od poprzednich – zauważa dyr. Jastrzębski. – Bursztynów jest znacznie więcej, inny jest układ wystawy, bo w poprzednim budynku byliśmy ograniczeni powierzchnią, a tu mamy nawet pewną rezerwę miejsca do zagospodarowania w przyszłości, co jest jednak związane z możliwościami pozyskania nowych eksponatów.
Są też dwie prezentacje audiowizualne, dzięki którym można zapoznać się z historią bursztynu w dorzeczu Narwi, jego formami, odmianami i właściwościami, sposobami poszukiwania i wydobywania oraz obrabiania. Nie brakuje też innych atrakcji.
– Ewenementem w skali krajowej są bursztyny na talerzu obrotowym, powiększane i pokazywane poprzez kamerę na ekranie monitora – mówi Jerzy Jastrzębski. – Pokazujemy tu bryły z zewnątrz, te elementy charakterystyczne jak sople, ale też ich wnętrze, w tym różne rodzaje inkluzji, a także jedną gablotę z gotowymi elementami bursztynowymi, gdzie można obserwować wszystkie detale niewidoczne gołym okiem, w tym ogromną dokładność z jaką bursztyniarze kiedyś te wyroby opracowywali. A cała wystawa, to dla nas duże wydarzenie z kilku powodów, bo zamykamy nią cykl realizacji pięciu wystaw stałych i do naszego muzeum wraca bursztyn jako przedmiot ekspozycji. Związane jest to również z dwoma innymi wydarzeniami: 130-leciem urodzin Adama Chętnika i Rokiem Chętnikowskim w województwie podlaskim, ale też 65 rocznicą otwarcia pierwszej wystawy bursztynu w Łomży z jego inicjatywy, jeszcze w siedzibie przy Alei Legionów.
– Teraz jestem za tym, żeby zrobić cały kurpiowski szlak bursztynowy od Łomży do Wachu! – dodaje Zdzisław Bziukiewicz. – Jest tu pokazany bursztyn w dawnych wyrobach, a u mnie przecież odbywa się to współcześnie: są zajęcia z kopania i obróbki bursztynu, można więc to połączyć i pokazać te nasze tradycje, tym bardziej, że Kurpie w zasadzie poza tym regionem nie są znani.

Wojciech Chamryk

 

 

 

Adam Chętnik - Kurp w Sejmie

Wystawę przybliżającą polityczną i patriotyczną działalność Adama Chętnika (1885 – 1967), wybitnego muzealnika, etnografa, założyciela skansenu w Nowogrodzie oraz łomżyńskiego muzeum, można oglądać w Muzeum Przyrody w Drozdowie.
– Jest to mało znany wycinek życia Adama Chętnika, ukazanie jak może wyglądać służba narodowi, służba ojczyźnie, jakie kwalifikacje i cechy charakteru trzeba mieć, żeby taką służbę wypełniać w sposób właściwy – mówi Jacek Chętnik, wnuk Adama.
Wśród wielu pamiątek i dokumentów są też materiały dotąd nieznane, odkryte w archiwach przez historyka Marcina Rydzewskiego z drozdowskiego muzeum.

Wystawa ma przybliżyć aktywność parlamentarną Adama Chętnika, kiedy w latach 1922-27 zasiadał w Sejmie I kadencji II Rzeczpospolitej jako przedstawiciel, współpracującego ze Związkiem Kurpiowskim, Związku Ludowo-Narodowego. Ale to również przypomnienie jego młodości, kształtowania się patriotycznych poglądów pod wpływem Romualda Bielickiego (ojca Hanki) czy Bohdana Winiarskiego, ale też działalności społecznej, publicystycznej oraz wartości, którymi kierował się w życiu.
– Charakter działalności Adama Chętnika wskazuje, że był przede wszystkim działaczem i patriotą, chciał załatwiać sprawy na rzecz ludzi, widział ich potrzeby, podejmował wtedy wysiłek i nie oglądał się na wynagrodzenie czy konsekwencje z tym związane – mówi Jacek Chętnik.
Wszystko to przedstawiają zgromadzone na wystawie dokumenty i pamiątki po Chętniku, pochodzące ze zbiorów 21 muzeów, archiwów, bibliotek oraz osób prywatnych, w tym jego rodziny. Część z nich zaprezentowano w postaci plansz, ale jest też wiele oryginałów, jak: książki, aparaty i akcesoria fotograficzne, artykuły i zdjęcia prasowe, odznaczenia, korespondencja czy nawet drobiazgi, jak bilet wizytowy. Najcenniejsze są dokumenty i materiały dotąd nieznane, w tym prezentowane po raz pierwszy, jak wydawane przez Chętnika w latach 20. pismo lotne dla wsi i osad ziemi łomżyńskiej „Dzwon z nad Narwi”.
– Cudem udało mi się dotrzeć do tego wydawnictwa, a jest tam zawarty program, który Adam Chętnik chciał przedstawić w Sejmie, są jego poglądy, ale też polemika z przedstawicielami innych ugrupowań politycznych – podkreśla Marcin Rydzewski.
Równie cennym odkryciem historyka jest teczka z dokumentami Chętnika, spoczywająca przez wiele lat w archiwach Uniwersytetu Warszawskiego. Nikt dotąd nie natrafił na jej ślad, ponieważ została błędnie opisana. Dopiero Rydzewski zorientował się, że „Adam Chętnic” to w rzeczywistości Chętnik, dzięki czemu wiele unikalnych materiałów, jak jego odręcznie pisany, obszerny życiorys ujrzało światło dzienne.
Adam Chętnik reprezentował region kurpiowski w Sejmie przez pięć lat, jednak po zakończeniu kadencji nie wrócił już do polityki, podkreślając, że nie należy do żadnej partii czy opcji politycznej, że woli skoncentrować się na pracy naukowo-historycznej oraz działaniach na rzecz swego regionu.
– Chętnik był bardzo skutecznym posłem, wielu ludzi go słuchało, uważało za autorytet, miał też wielkie osiągnięcia w Sejmie – ocenia Marcin Rydzewski. – To były wnioski, interpelacje czy przemówienia. Robił też dużo w terenie, spotykał się z ludźmi, na co są dowody w prasie regionalnej i nie tylko. Był też niestudzonym bojownikiem w czasie kampanii wyborczej, prowadził ożywione dyskusje na łamach prasy, część z niej była zresztą przez niego wydawana.
– Wartością tej wystawy jest również to, że została ona przygotowana z myślą o instytucjach kultury czy oświaty – podkreśla dyr. Archacka. – Będzie to więc wystawa wędrująca, powinna bowiem trafić do wielu miejsc. Dlatego najpierw do końca tego roku będziemy ją pokazywać w muzeum, ale w roku 2016 czy następnych nic nie stoi na przeszkodzie, by była pokazywana w terenie, w instytucjach, które będą zainteresowane tą tematyką!

Wojciech Chamryk, materiał www.4lomza.pl

 

Marcin Rydzewski i Jacek Chętnik

P. dyrektor Anna Archacka i goście

Fragment wystawy

 

Andrzej Skarzyński i Marcin Rydzewski

Fragment wystawy

 

Fragment wystawy

 

 

 

 

 

 

NOWE WYDANIE "ŁOMŻA I ZIEMIA ŁOMŻYŃSKA. PRZEWODNIK" jest już do nabycia w siedzibie Łomżyńskiego Centrum Informacji Turystycznej, ul. Krzywe Kolo 9 III p. pok. 301 (Uczelnia Jańskiego w Łomży) oraz w sklepie "Pamiątki z Łomży", mieszczący się przy Starym Rynku. ZAPRASZAMY

 

 

Kolebka miasta

 

Turyści odwiedzający Łomżę szukają miejsca, gdzie wszystko się zaczęło. Łatwo znajdą naturalny pomnik: pozostałość grodu czyli grodzisko, doskonale widoczne w krajobrazie Starej Łomży. Blisko 1.000 lat piastowskiej obecności nad Narwią! Poszukiwacze prawdziwych skarbów znajdą w muzeum przy ulicy Dwornej oparte na faktach rekonstrukcje dające wyobrażenie dawnego życia. Im więcej fachowo wydobytych przez archeologów: broni, ozdób, naczyń - pieczołowicie po wykopaliskach utrwalanych dla kolejnych pokoleń - tym mniej domysłów, fantazji. Miniaturowa wizja umocnień grodu z wieżą, na tle fotografii rozlewisk Narwi jest ozdobą stałej ekspozycji w Muzeum Północno-Mazowieckim. Co jeszcze kryje ziemi w kolebce miasta, na wyniosłej skarpie Pradoliny? Prawda jest najciekawsza. Skoro dziś jesteśmy bardziej wykształceni i świadomi odpowiedzialności  za posiadane skarby, jeszcze tkwiące „tam gdzie nasze początki” - nie czekajmy „aż inni za nas to zrobią”- przyśpieszmy badanie tajemnic pod nadzorem społeczeństwa. Istnieje ważny projekt dotyczący Starej Łomży, jeśli teraz do tego nie wrócimy to kiedy? Jeśli nie my, to obcy? Odkopią po swojemu ślady znad Narwi? Inni mają napisać naszą historię? Ciekawy dokument z archiwum muzeum: w 1972 r. zgłosiliśmy, z poparciem TPZŁ (korzystając, że Zarząd Główny Towarzystwa miał siedzibę w W-wie) wniosek „o wydzielenie spod użytkowania wspólnoty wsi grodziska wczesnośredniowiecznego  zwanego „Górą Królowej Bony” o obszarze 4,5 ha., także osady podgrodowej i Góry św. Wawrzyńca obszar 2,5 ha jako terenów zabytkowych., uznanie tych zespołów historycznych za rezerwat archeologiczny w celu zabezpieczenia go przed dalszą dewastacją i przeprowadzenie gruntownego przebadania naukowego”. Argument podstawowy to: „dobro społeczne nadrzędne w stosunku do jakichkolwiek uprawnień i tytułu własności". Pismo wsparli: F.Wasążnik poseł na Sejm oraz inż. T. Wachowski prezez TPZŁO/Łomża. Efekt wieloletnich zabiegów? Odwiedziła grodzisko z ekipą telewizji znana redaktor Halina Miroszowa i cała Polska usłyszała z ekranu, jak chłop podorywający podgrodzie zatrzymuje konia z pługiem mówiąc: -„My szanujemy zabytki Polski Ludowej”. Co dalej, każdy widzi. Minął PRL, odtrąbiono 25 lat wolności po „Solidarności”. Nadchodzi wielkimi krokami okrągła rocznica 600-lecia nadania praw miejskich Łomży. Jest wyśnione „następne pokolenie” - czy zauważy i wykorzysta szansę? Czy utworzymy w unikalnym, chronionym krajobrazie pradoliny Narwi: perłę archeologiczną, ważny punkt na turystycznej mapie Polski?

Bolesław Deptuła

 

PS. Grodzisko zarasta samosiejkami i niszczone jest przez amatorów jazdy motorami czy sqadami, którzy traktują ten teren jako poligon. Przypomnijmy też, że osada podlega ochronie konserwatorskiej na podstawie wpisu do rejestru zabytków województwa białostockiego z dnia 2 listopada 1972 r., obecny nr rej. C-88.

Nie można dopuścić do tego aby, co nie daj Boże powstało w tym miejscu pole orne, tak jak jest to z grodziskiem w Wiźnie. (przyp. LOT ZŁ)

 

 

Na nartach przez Łomżyński Park Krajobrazowy

 

 

Łatwiejsza i trudniejsza. Obydwie dla amatorów nart biegowych.
- Trasa cieszy się sporym zainteresowaniem wśród narciarzy biegowych - przyznaje Mariusz Sachmaciński, dyrektor Łomżyńskiego Parku Krajobrazowego Doliny Narwi. - Szlak jest bezpieczny i zachwyca pięknymi widokami.

Pracownicy Parku wyznaczyli i oznaczyli dwie trasy wiodące przez piękny teren ŁPKDN.

Pierwszy tzw. szlak zachodni rozpoczyna się we wsi Rakowo- Czachy, a wjazd zlokalizowano z drogi asfaltowej przy domu nr 17.

"Jest to krótsza i łatwiejsza trasa, przeznaczona dla początkujących biegaczy" - czytamy na stronie ŁPKDN. - "Liczy ona około trzech kilometrów i przebiega szerokimi leśnymi i polnymi ścieżkami. Biegnie po drodze gminnej bardzo rzadko uczęszczanej i jest regularnie odśnieżana. Jest ona poprowadzona na terenie płaskim z niewielkimi
przewyższeniami i jest dość łatwa. Atrakcją ścieżki jest jej malowniczy krajobraz".

Obie trasy są oznakowane i połączone wąskim, 360-m przesmykiem, który zaczyna się leszczynami i biegnie przez las.

Użytkownicy trasy zgodnie ze swoimi możliwościami mogą wrócić tą samą trasą do punktu "start" albo podążać dalej trudniejszym szlakiem wschodnim.

- Szlak wschodni jest niezwykle atrakcyjny. Pagórki, zjazdy. Wiedzie przez las i pola, piękne widoki - zachwala dyrektor ŁPKDN. - Można spotkać lisy, czy też sarny.

Ta trasa zaczyna się w miejscowości Rakowo - Boginie (wjazd z drogi asfaltowej przy domu nr 35a). To dłuższa trasa, przeznaczona dla osób bardziej zaawansowanych, a nawet można określić ją jako trasę wyczynową. Liczy ona 4,05 km jest urozmaiconą i wymagającą trasą poprzez wyniesienia morenowe liczące około 20 m n.p. m. z kilkoma podbiegami liczącymi nawet 0,6 km i zjazdami trwającymi do 50 sekund. Przeznaczona jest dla wytrawnych biegaczy. W okolicy Rakowo- Boginie rozciąga się piękny widok na Dolinę Narwi. - Trasa jest oznaczona słupkami i wstążkami - dodaje dyrektor.

Za Łomża nasze miasto

 

 

KURPIOWSKA KOLEJKA WĄSKOTOROWA

film

 

Ziołowe tajemnice Doliny Narwi

 

Aż 80 gatunków roślin leczniczych rośnie w Dolinie Narwi. Teraz można je oglądać na wystawie w Muzeum Przyrody w Drozdowie. Ukazuje ona także unikalne bogactwo świata roślinnego okolic Narwi, rozwijającego się tak intensywnie dzięki temu, że jest to jedna z ostatnich nieuregulowanych rzek w Polsce.
– Dziedzictwo przyrodnicze tych terenów stanowi nasz swoisty kapitał i jest ono ciągle odkrywane – podkreśla Anna Archacka, dyrektor muzeum. – A poprzez tę wystawę chcemy też uczulić wszystkich na to, że czasami zwykłe rośliny, których można nie zauważyć i podeptać, mają tak ogromne znaczenie dla naszego zdrowia i życia!

Wystawa „Ziołowe tajemnice. Rośliny lecznicze Doliny Narwi” w Ośrodku Edukacji Ekologicznej przedstawia zaledwie niewielką część gatunków roślin rosnących w okolicach Łomży. Ekspozycja została podzielona na dwie części: pierwsza to modele roślin odtworzone w naturalnym środowisku oraz prezentacje multimedialne, w drugiej można oglądać rekonstrukcję izby zielarza sprzed wieków z licznymi akcesoriami i ziołami.
– Przed rokiem otwieraliśmy ten ośrodek i już wtedy był nieśmiały pomysł przygotowania w nim wystawy o tematyce zielarskiej – mówi Anna Archacka. – Udało się go zrealizować, a autorami wystawy są pracownicy merytoryczni naszej placówki: kustosz Barbara Turowska, autorka koncepcji wystawy oraz kustosz Teresa Grużewska autorka jej opracowania merytorycznego wraz z panem Mirosławem Angielczykiem.
– Miałam pomysł, by w dwóch salach przedstawić historię ziołolecznictwa oraz jego współczesność, także pod kątem zainteresowania tematem dzieci i młodzieży – dodaje Barbara Turowska. – A wzięło się to stąd, że bardzo cenię zioła, moją pierwszą, po przygodowych, książką było „Ziołolecznictwo” prof. Ożarowskiego. Dlatego kiedy mieliśmy już odpowiednie pomieszczenia, postanowiliśmy pokazać roślinność Doliny Narwi, bo jest ona bardzo urozmaicona i różnorodna.
Ludzie przez wieki doskonale zdawali sobie sprawę z odtruwających właściwości lebiodki pospolitej, przeciwbólowych i przeciwgorączkowych wiązówki błotnej czy bakteriobójczych chrzanu. Często stosowali też wiele innych ziół na liczne choroby i dolegliwości, jak macierzanka, często występująca, w zależności od odmiany, w suchych lasach i na nadnarwiańskich łąkach oraz tak pospolitych jak pokrzywa zwyczajna. Jednak jak podkreślał w swej prelekcji recenzent wystawy, prof. dr hab. Zenon Węglarz ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, wiele roślin leczniczych, jak dziurawiec, jest obecnie hodowanych na plantacjach, a całkowicie chronione, takie jak chociażby mącznica, są narażone na całkowite wyginięcie z powodu nadmiernej ekspansji zbieraczy.
Również kolejni prelegenci: mówiący o medycynie naturalnej dawniej i dziś Mirosław Angielczyk oraz poruszająca temat bioróżnorodności jako świadectwa dobrego stanu środowiska naturalnego Teresa Grużewska, podkreślali potrzebę dbałości o rośliny, coraz rzadziej występujące w naturze – lecznicze i nie tylko.
– Zdecydowanie należy chronić zioła na naturalnych środowiskach – mówi Teresa Grużewska. – Byłoby też z korzyścią dla wszystkich, gdybyśmy z postępem cywilizacyjnym umieli zachować praktyczną wiedzę poprzednich pokoleń o rodzimych ziołach i naturalne siedliska!

Wojciech Chamryk, 4lomza.pl

 

 

 

napisz do nas: kontakt